System Min-till

1 czerwca, 2007

Kluczowymi elementami przygotowania łoża siewnego w systemie uprawy uproszczonej są czas i pogoda, a także sprzęt.

Poszukiwanie niższych kosztów założenia skłoniło jednego z plantatorów z Warwickshire do porzucenia pługa i wyboru uprawy minimalnej, która oferuje również możliwość siewu bezpośredniego. Geoff Ashcroft przygląda się stosowanemu systemowi.

Możliwość siewu bezpośredniego zbóż jest w pewnym stopniu atrakcyjna, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę oszczędności wynikające z siewu bezpośrednio w ściernisko.

Andy Brown, plantator z Warwickshire, uważa, że ​​siew bezpośredni jest rzadko stosowaną opcją, jest jednak dostępny, gdy ceny zbóż spadną i koszty założenia uprawy będą musiały zostać maksymalnie ograniczone.

„Siew bezpośrednia prawie zawsze wiąże się z niższymi plonami, ale mamy taką możliwość w zanadrzu, chociaż obecnie wolimy stosować uprawę minimalną w przypadku większości naszych upraw” – mówi pan Brown, który zarządza gospodarstwem Spernal Farms w Great Alne, niedaleko Alcester.

Ponieważ ceny zbóż stopniowo zmierzają w dobrym kierunku, obecnie skupia się on na zwiększaniu plonów, a nie na obniżaniu kosztów, co oznacza, że ​​bezpośredni siew schodzi na dalszy plan na wszystkich hektarach rzepaku oprócz 120 hektarów.

Plony pszenicy ozimej wynoszą 404 ha, rzepaku ozimego 120 ha, roślin pastewnych 120 ha, jęczmienia jarego 60 ha i bobu ozimego 60 ha. Plony pszenicy wynoszą około 9 ton/ha, a rzepaku średnio 3,8 tony/ha przy zastosowaniu uprawy uproszczonej. Przejście na uprawę uproszczoną na 808 hektarach upraw kombajnowych odbywało się stopniowo, ponieważ zasoby siły roboczej i maszyn były stopniowo dostosowywane, aby zapewnić rentowność upraw.

Zaledwie osiem lat temu gospodarstwo w dużym stopniu opierało się na jesiennych uprawach pługiem i broną mechaniczną, decydując się na uprawę dwoma pługami obracalnymi i trzema bronami mechanicznymi na mieszance gliny czerwonej margli, gleb aluwialnych i gliniastych czap na pagórkowatym terenie zajmowanym przez Spernal Farms. Pan Brown wspomina, że ​​wówczas cały areał przechodził pod odkładnicami, zanim został zmiażdżony w kultywator przez to, co pieszczotliwie nazywa „maszynami mechanicznymi”.

„To było bardzo tradycyjne podejście, w którym dwa ciągniki orne pracowały 2200 godzin w sezonie” – mówi. „Musieliśmy odejść od tak pracochłonnego, kosztownego i powolnego systemu”.
Zatrudniając dwóch innych pracowników na pełen etat i pomagając w razie potrzeby przy zbiorach, zredukował flotę ciągników i maszyn, aby ograniczyć liczbę maszyn, które mogłyby pozostać bez większych zapasów.

Główną moc zapewnia ośmioletni JD8400, natomiast za siew odpowiada siedmioletni Deere 7810.

Są jeszcze dwa inne ciągniki – roczny JD6920s i 8000-godzinny JD6810 – które pełnią funkcję przyczep, ale są również wykorzystywane do oprysków upraw, rozrzucania nawozów, wałowania i przycinania żywopłotów.

Przy średniej wielkości pól wynoszącej zaledwie sześć hektarów – do których można dojechać drogami Warwickshire – duży zestaw narzędzi ogranicza się do 6-metrowego hydraulicznie składanego urządzenia Moore Unidrill.

Jego obecny system opiera się na siewniku Simba Solo o szerokości 3,3 m, a następnie, po okresie przestoju w pracy na rozsadniku, na siewniku Unidrill DP600A, który komfortowo obsiewa 40 ha dziennie. Od czasu do czasu gliniaste nasypy na farmie wymagają dodatkowego przejazdu siewnikiem Cultipress o szerokości 5,5 m przed siewnikiem, choć zachowuje ostrożność, aby nie „rozdrażnić” gleby zbyt ciężką pracą.

„Zwykle polegamy na pogodzie i dobrym czasie przygotowania podłoża pod siew, a mimo że Solo pozostawia po sobie nierówną, grudkowatą powierzchnię, jest ona całkiem odporna na warunki atmosferyczne” – mówi.

„Przez jeden lub dwa sezony korzystaliśmy z Discordona, ale mieszał on śmieci tak dokładnie, a po jednym przejeździe pozostawiał tak dobre wykończenie na podłożu, że gdy padał deszcz, powierzchnia opadała jak beton i musieliśmy zaczynać od nowa.

„Nie możemy sobie pozwolić na błąd, ani na nadmiar drogiego sprzętu pod ręką. Ale wszechstronność, którą teraz posiadamy, oznacza, że ​​możemy siew bezpośredni w ściernisko, jeśli ceny zbóż będą wymuszać redukcję kosztów”.

Siewnik Moore w gospodarstwie właśnie zakończył trzy sezony użytkowania i niedawno przeszedł modernizację, wyposażając go w nowe tarcze. Częściowo zawdzięcza tę długowieczność glebom Spernal bez kamieni, a pozostałą część uprawie uproszczonej i zastosowaniu mniejszego nacisku redlic.

„To był drogi siewnik, ale okazał się stosunkowo tani w eksploatacji, choć nie jest idealny” – mówi. „Dodaliśmy dodatkowy stopień za zbiornikiem, który ułatwia sięganie do przodu nad zbiornikiem podłużnym podczas napełniania, a przewody nasienne mogą zostać ściśnięte w ramie, gdy siewnik jest złożony do transportu”. „Ale system redlic tarczowych, głębokość siewu, nacisk redlic i rozmieszczenie nasion są fantastyczne, niezależnie od rodzaju nasion. Nie możemy sobie pozwolić na posiadanie dwóch siewników w naszym płodozmianie – więc naprawdę musimy mieć jeden rozmiar dla wszystkich”.

Pan Brown nie wyeliminował jednak pługa całkowicie ze swojej farmy Spernal – co roku 30 ha jest przeorywane w celu pozyskania zwierzyny łownej, można też zaorać fasolę ozimą.

„Ale zbiory i uprawy nie są już szaleńczym wyścigiem z czasem i pogodą, jak kiedyś. Mamy mnóstwo wolnego czasu, możemy znacznie lepiej wykorzystać zasoby siły roboczej i maszyn oraz dotrzymywać terminów siewu bez konieczności pracy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu”.

Andy Brown

Źródło: © FARMERS GUARDIAN. Kontakt: 01772 799445.